Pamiątkowa Księga Gości


Strona główna | Dom | Cennik | Lokalizacja | Zdjęcia | Atrakcje | Konie | Kontakt  | Gospodarze | Księga gości  | Historia Lipnicy |  Pobierz baner


A oto co napisali o pobycie u nas nasi przemili Goście...

Mówią, że człowiekowi niewiele potrzeba do szczęścia. My od Państwa otrzymaliśmy aż nad to: gościnę, serdeczność, spokój, zieleń lasu, czyste powietrze, porostu wszystko, czego moglibyśmy sobie życzyć, by odpocząć od zgiełku dnia codziennego. Życzymy, by mieli Państwo jak najwięcej w życiu spokoju i zadowolenia. Mamy nadzieję, że przyszli goście "Agrolipnicy" będą równie zadowolenia jak my. Z ogromnym żalem opuszczamy dziś Lipnicę, jednak nie opuszcza nas wrażenie, iż nie była to nasza ostatnia tu wizyta.

Marzena, Tomasz, Aneta (plus Janek i Kali) oraz Anita i Adam

Dobrze nam tu było! Odetchnęliśmy POWIETRZEM!!! Z prawdziwą przyjemnością wsłuchiwaliśmy się w ciszę, tak bardzo nam potrzebną po szumie miasta. Zachwycaliśmy się lasem bez śniegu i w białej bajkowej szacie.. Dziękujemy temu gościnnemu domkowi.

Gabriela i Gabriel z Kasią i Benedyktem z Katowic (01.01.2004)

Trafić było trudno, dzięki pomocy listonosza Agrolipnica stała się faktem. Urlop był super, piękna pogoda, błoga cisza i pełen luz dla dzieci. Z Lipnicy zabieramy ze sobą miłe wspomnienia, pełne buty piasku i nadmiar wagi. Gospodarzom dziękujemy za miłą atmosferę, a Pani Marysi za wspaniałą kuchnię, która była ucztą dla naszego podniebienia. Podziękowania również dla Darka - przewodnika i towarzysza Dominiki. Dziekujemy!!!

 Joanna Smoląg, Paulina i Alicja Smoląg, Wiesław Smoląg, Małgosia Kuska, Eugeniusz Kuska.

Danke fűr die unvergessliche Woche; die Ausflűge in die Natur und die super Geselschaft. Schőnen Gruß.

  Dominika Kuska.

 

Chciałam ułożyć wierszyk, ale to miejsce działa uspokajająco nawet na wenę twórczą, która nie ma zbytnio ochoty na szarżę poetycką. Co można napisać o Lipnicy? To wspaniałe miejsce do wywożenia ... My w tym roku wywozimy stąd całą reklamówkę szyszek, psa sąsiadów i mnóstwo pięknych wspomnień... To miejsce działa kojąco na duszę i ciało ... Gdy brakuje Ci czasu i chcesz powrócić na łono natury najlepszym miejscem do tego jest Agrolipnica, magiczne miejsce Iwony i Grześka.
W podziękowaniu  za garść pięknych wspomnień:

Krystyna, Leszek, Ewa, Paulina, Henryk z Chojnowa. Sierpień 2003

 

W poniedziałek o poranku zaraz szybko po śniadanku
Z Tychów pędem wyjechali do Lipnicy zajechali
Choć ta droga żmudną była to nas nieźle rozbawiła
Pełni śmiechu i radości przejechali tutaj w gości

Pani domu nas przyjęła „prezentacją” się zajęła
A pan domu tuż po pracy tez zobaczył co za jacy
Do domostwa się wybrali i w tej puszczy zawitali
I gdy byli tu już wszyscy byliśmy już sobie bliscy

Domek pięknie położony i nasz namiot rozłożony
Zieleń wszędzie dookoła radość wewnątrz nas wywoła
Słońce zawsze tu bywało i nas pięknie opalało
I choć muszek troszkę było to się w zgodzie z nimi żyło

Pełno było tu atrakcji na spędzenie tych wakacji
Można było na rowerze wybrać się na grzyby świeże
I zobaczyć z bliska konie lub się zmierzyć w badmintonie
Pojeść z grilla mięska zdeka oraz wypić szklankę mleka
Piękne gwiazdy obserwować czy na ganku leniuchować

Ping pong również jest dostępny lecz pan Grzesiu nieugięty
Ograł nas tu jak leciało co tez radość mu sprawiało
Także nad jezioro można skoczyć opalone ciało zmoczyć
A psy tak nas polubiły że na obiad przychodziły
I choć Olcia wciąż się bała to pieseczka pogłaskała

Jednak szybko tu zleciało lecz się bardzo opłacało
Pożyć z wami chociaż chwile i zabawić się tak mile
Dla Iwonki i Grzegorza taka to powstała proza
Wrócić tutaj obiecuje za gościnę WAM dziękuję

W podziękowaniu za gościnę oraz mile spędzone chwile:


Marcin Krzywicki, Maria Krzywicka, Stanisłąw Żurek, Arek, Agnieszka i Oleńka, Grzybek Wojtek 
Tychy, Lipiec 2003

Jestem stałym bywalcem Lipnicy. Zawsze z wielką chęcią i miłymi wspomnieniami przyjeżdżam tu ponownie. Wspaniała atmosfera, przyjaźnie i uprzejmie jest za każdym razem.

Na pewno przyjadę tu ponownie.

Monika Gawor – Kraków, 15 marca 2003

Były to najpiękniejsze Lubelskie Dni Reumatologiczne, bo okraszone pobytem w zaczarowanym domku na skraju lasu, u najmilszej młodej pary – Iwonki i Grzesia

Bardzo dziękujemy!

Marta Woźniak, Katarzyna Kędzierska – Wrocław , Maj 2003-08-03

 

Czy warto tłuc się 250 km w jedną stronę tylko po to, żeby spędzić weekend z dala od miejskiego huku, po 5 dniach siedzenia przed klawiaturą? Jeżeli u celu jest gospodarstwo agroturystyczne „AGROLIPNICA” z „www” na początku i „.pl” na końcu, położone w malowniczym (nawet podczas wiosennych roztopów) lasku, prowadzone przez przemiłych gospodarzy ... Jeżeli pragnie się odpocząć – czy to wylegując się na plecach z książką w rękach, czy też spacerując po lesie z psem ... by potem wrócić na niesamowicie smaczny obiad
 ...Wtedy odpowiedź może być tylko jedna: ZDECYDOWANIE WARTO!
Pamiętajcie: na prawo od mleczarni!

 Ania i Jakub Gwóźdź, Kraków,08-09.03.2003

Zima. Cisza, bezkresna biel, wesoły ogień pod kuchnią - to lipnicki przysiółek na skraju puszczy. A Gospodarze? Serdeczni, otwarci, gotowi do bezinteresownej pomocy (czego mocno doświadczyliśmy) - prawdziwi ludzie gór. Tych kilka dni było dla nas zupełnym oderwaniem się od codzienności, powrotem do źródeł...
Nosimy w sercu to miejsce i tych ludzi. A latem? Musimy tam wrócić i zobaczyć ten zakątek w zielonej szacie, posłuchać trzasku drew w ognisku o zachodzie słońca.
Do zobaczenia!

Anka i Michał + Asia, Krzysiek i Kamil - Lublin, Luty 2003

Planując w tym roku Sylwestra i przeglądając oferty w Internecie długo nie mogliśmy się zdecydować na którąś z nich, do czasu.... aż trafiliśmy na propozycję Grzegorza i jego żony Iwony. Od razu spodobały nam się zdjęcia i to co przedstawiały. Ale jak się okazało zdjęcia nie przedstawiały wszystkiego – to znaczy po przyjeździe wszystko okazało się jeszcze fajniejsze. Ponadto przemiła powierzchowność właścicieli i  ich uczynność ujęła nas strasznie (komu by się chciało, poza Panem Grzegorzem,  rozpalić dla nas ognisko w Sylwestra, przy temperaturze ok. -15°C?). To co szczególnie zasługuje na wyróżnienie w moich oczach to fakt, że praktycznie od początku do końca wszystko można załatwić przez Sieć – dla mnie, jako zagorzałego fana Internetu to WIELKI plus. Polecam każdemu, kto chce w ciszy i z dala od wielkiego miasta, spędzić miło czas!!!

Wojciech Groński – Czeladź, Sylwestra 2002/2003 gronski@polsl.gliwice.pl lub wojgro23@wp.pl

 

Wcale nie polecamy tego miejsca. W ogóle nie chcemy, żeby ktokolwiek tam jechał. Najlepiej, żeby nikt o tym miejscu nie wiedział. Najlepiej, żeby było po prostu tylko dla nas. Jest zacisznie i przytulnie, wakacyjnie i wesoło. Żółty domek to prawdziwy dom z duszą: nie nocujesz w nim, tylko mieszkasz. Weranda z widokiem aż kusi do leniuchowania; gdyby nie cudowna zielona okolica pełna niewydeptanych ścieżek, można by tam przesiedzieć całą wieczność. No i gospodarze. Gospodarze-nierutyniarze. Tacy fajni, że aż żal było się rozstawać.
Nasze dziecko po wakacjach po prostu kwitnie. Nic dodać, nic ująć. Lipnica forever!
 

Ania, Ula i Paweł Dereń, Gdańsk. Wrzesień 2002

Czasem człowiek szuka miejsca, gdzie mógłby się odprężyć i zapomnieć choć na chwilę o troskach codziennego życia, gdzie czas płynie wolniej i nie trzeba szybko biec, by nie spóźnić się na spotkanie... miejsca, które emanuje swoim ciepłem i spokojem. Dla nas taką przystanią stała się właśnie Lipnica. Wspaniała atmosfera, jaka tam panuje oraz mili gospodarze sprawiają, że ta mała wioska na długo pozostaje w pamięci i człowiek ma chęć jak najprędzej tam wrócić. Tak stało się i z nami. Postanowiliśmy, że Lipnica będzie teraz także naszym ulubionym miejscem...

Krystyna, Leszek, Ewa i Linka z Chojnowa. Sierpień 2002

 

Cudowne wakacje. Przepiękna, spokojna i cicha okolica. Gospodarze są po prostu niesamowici. Takiej gościnności nigdy i nigdzie nie doznaliśmy. Jedzenie było rewelacyjne i bardzo urozmaicone. Ogólnie rzecz biorąc były to chyba najlepsze wakacje, jakie przeżyliśmy. Darku, dziękujemy bardzo.

Marta, Łukasz i Zygmunt Bonifaciuk, Warszawa. Lipiec 2002

Bywają takie dni w naszym życiu, że zaczyna nas wszystko męczyć, hałas, ciężkie od pyłu powietrze, woda o smaku kałuży. Zaczynamy czuć, że czas na jakąś zmianę. Jest takie miejsce na Ziemi, gdzie będziemy na pewno czuli się świetnie i to pewno nie jedno. Ja znalazłem takie niedaleko Rzeszowa, schowane przed zgiełkiem w lesie, do którego prowadzi tylko piaszczysta droga. Dookoła las, zapach i świergot ptaków. Odgłos pracującego silnika samochodu zaczął mocno kontrastować z tym co mnie otaczało. Urzekły mnie też mgły, które rano mocno spowijały łąki i zaczynały się unosić wraz ze wstaniem Słońca o poranku. A wszystko to w delikatnej harmonii z ukrytym komfortem gospodarstwa w którym mieszkałem. Niedaleko zalew, stadnina koni i przede wszystkim przemili gospodarze, z którymi spędziłem wiele miłych chwil przy wspólnym ognisku wieczorem.

Arkadiusz Herma, Rzeszów.  Sierpień  2001

 

Byłem wielokrotnym gościem w Lipnicy. Jest wiele ciekawych miejsc w naszym kraju, moim regionie, ale gdy tylko mam możliwość to jadę właśnie tam. To wspaniałe miejsce, cisza, spokój, świeże powietrze... możliwość "wyciszenia się". Najpiękniejsze są wieczory spędzone przy ognisku, pieczonej kiełbasce, zimnym piwku, wśród znajomych, śpiewu, dźwięku gitary. Wczesnym rankiem można dostrzec w dali zwierzynę wychodzącą na łąkę. Domek pięknie urządzony z wszystkimi wygodami posiada swoisty klimat, którego nigdy się nie zapomina. Gospodarze, to przemili młodzi ludzie, którzy włożyli wiele wysiłku i serca, aby doprowadzić dom do stanu w jakim jest teraz, aby każdy mógł się w mim czuć jak we własnym domu, by mógł zapomnieć o troskach codziennego życia. Gospodarstwo Iwonki i Grzesia to miejsce, które przyciąga jak magnes tych, którzy tam byli. A tym, którzy zastanawiają się nad wyjazdem do Lipnicy powiem krótko: - Nie zastanawiajcie się !!! Drugiego takiego miejsca nie ma na ziemi .

                                                     Tomek Malec - stały bywalec .

 

 


Informacje | Dom | Cennik | Lokalizacja | Zdjęcia | Atrakcje | Konie | Kontakt  | Grzyby | Gospodarze | Księga gości